2 Komentarzy

  1. Halina Wiśniewska

    Bardzo dziękuję za umieszczenie tej historii,ponieważ w moim ja również podobnie myślałam i działałam przyjmując bezdomnego alkoholika pod swój dach.Przez rok pomagałam mu wyjść z nałogów,gdyż miał ich kilka.Zdawało się,że już sobie z moją pomocą poradził.Znalazł pracę i odzyskiwał powoli pewność siebie i z powrotem zaczęło się to samo co przed rokiem czyli picie po kryjomu i chowanie butelek po mieszkaniu.Sytuacja stała się nie do zniesienia i powiedziałam,że ma się zdecydować w tą lub w tą stronę tzn.albo coś z tym zrobi albo idzie sobie swoją drogą,bo nie pozwalam mu robić meliny z mojego mieszkania.Ujął się strasznie ,,honorem,, i rzucił klucze od mieszkania a za kilka dni zabrał swoje rzeczy.Dziś przyszedł po pieniądze,bo te co miał przepił.Jak go zobaczyłam to serce mi potem płakało,bo wyglądał jak straszny menel.Postanowiłam być wobec niego twarda i nie dać się nabrać,gdyż zrozumiałam o co chodzi.Pozwoliłam mu odejść chociaż go kocham i mieliśmy wspólne plany życiowe.Po przeczytaniu tego artykułu postanowiłam napisać,bo upewniło mnie to,że być może i ten mężczyzna z mojego opowiadania też ma osiągnąć dno,aby się od niego odbić.

    • Eco Zen

      Dziękuję za komentarz. Każdy ma swój „punkt krytyczny”. Warto pomagać, ale nie mozna za kogoś zmienić życia…
      Dziękuję za Twoją historię!
      Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku <3

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *